Stare kino nie żyje.

Stało się.
Namówiony udałem się na spektakl teatralny.
Przedstawienie odbyło się w starym nieczynnym kinie. W domu kultury na jednym z osiedli naszego miasta.
Wchodząc do wnętrza sali kinowej nie miałem świadomości, że wdepnę w prehistorię.
Na sali panował półmrok, boczne ściany oświetlone wielgachnymi lampami zakrytymi paterą z miedzi.


Na suficie dziwnie znajomy tynk, kolor zeschniętej pomarańczy i puste otwory po reflektorach.
Podłoga pokryta płytkami z gumolitu, takimi jak kiedyś w ramach czynów społecznych klejono na akord gigantyczne ilości w całej PRLudowej.
Przede mną scena z drewna, na jej końcu na ścianie w dawnych czasach był ekran. Teraz całość służy jedynie do prezentacji miejscowego Teatru Ludzi Pracujących.
Wygniecione fotele z drewnianymi oparciami, wentylacyjne kratki w podłodze, pękające boazerie. To wszystko przypomina smak i aromat tamtych kinowych czasów.
Przez ekrany na ścianie takich scen przewinęły się i przeblakły niezliczone ilości romansów, westernów, Star Warsów, Seksmisji i radzieckich zdobyczy kinematografii.
Nie przeszkadzały skrzypiące fotele, nie przeszkadzała wielka odległość między rzędami siedzeń na tyle duża by nie wsadzać aromatycznych butów za głowę widzowi z siedzenia z przodu, nawet wtedy gdy swoim kapeluszem zasłaniał połowę obrazu. Nie przeszkadzał dym z papierosa unoszący się znad głów widzów, wpadający w snop światła.
Wtedy kino żyło. Żyły dziesiątki, setki a może i  tysiące takich kin.
W tylnej ścianie kina nieme otwory, z których leciał TEN promień, na który czekało się ze zniecierpliwieniem odliczając minuty i sekundy do końca Kroniki Filmowej.
Takie było tętno tego kina.
Teraz jest ono tylko pustym świadkiem przeszłości. Od czasu do czasu nawiedzanym przez artystów sceny.
Nie ma już tamtego klimatu, tamtej atmosfery.
Stare kina, jak to w naszym mieście, oparły się transformacji chyba tylko dlatego, że świat o nich zapomniał.
Może to i dobrze.
Czasem warto tam wstąpić, usiąść i poczekać aż zgasną światła.
Nawet, jeśli ekran już nie rozbłyśnie.

.
Ten tekst powstał 29.01.2016r.

 

O autorze:

Tomasz Rogus – zwykły człowiek, czytam i piszę po polsku, w wolnych chwilach robię filmy o Polsce.

Zobacz wszystkie artykuły autora