Muzyczna integracja na wyspie, czyli kozielskie ożywienie trwa…


Wczoraj wieczorem na kozielskiej wyspie odbyła się impreza muzyczna z muzyką z lat 80-tych i 90- tych.  Przybyło tu tyle ludzi, że nie było gdzie przysłowiowej szpilki włożyć.
Przy muzyce pląsali młodzi, starzy, podstarzali, samotni, markotni, weseli, podpici, panie z banku, panowie z warsztatu, panie ze szkoły, nauczyciele, magazynierzy, praktycznie cały przekrój społeczny Kędzierzyna-Koźla.  Kolejny raz można było przekonać się, że muzyka łączy pokolenia.
Impreza sprawiła, że zobaczyłem wiele kozielskich twarzy o których istnieniu dawno zapomniałem, że mieszkańcy naszego miasta poczuli luz i nie wstydzili się pokręcić na zaimprowizowanym parkiecie.


Zabawa zaliczona do bardzo udanych pomimo, że o 00:30 lunął deszcz (na samej końcówce).

To wydarzenie miało jeszcze jeden aspekt, o którym mówi się od dawna – ożywienie Koźla.

To drugi raz po poprzedniej imprezie
(opisanej w poniższym tekście  https://tomaszrogus.pl/kameleon-przegonil-kozla-burze-szkwalem-czyli-slow-o-tym-spelniaja-sie-przepowiednie-sabiny/   )
na wyspie gdy po Koźlu przechadzały się grupki osób w różnym wieku, pod parasolami na rynku był komplet prawie do północy. Jedna z miejscowych plotek głosi, ze w pizzeriach zabrakło mąki. Na szczęście zgłodniałym w sukurs przyszedł kebab ze Skłodowskiej.  Czy Imprezy na wyspie wpiszą się w kalendarz miejskiego życia? Trudno ocenić, wszak nie tylko od dobrych chęci to zależy. Miejmy jednak nadzieję, że ożywienie Koźla nie zakończy się na tych kilku wydarzeniach, że miejsce na kozielskiej wyspie wpisze się na stałe do kalendarza imprez, a kozielscy „restauratorzy” zaskoczą i wzorem dużych miast przy takiej okazji będą też korzystać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *