
Jeszcze do niedawna w szczerym polu na krańcu Koźla, teraz między ludźmi, drewniany krzyż stoi.
Historia jego jest zaskakująca i zapewne mało okolicznym znana.
Dawno to było, bo ponad 100 lat temu gdy przodek właściciela i opiekuna krzyża kosił tu trawę.
A że czas był odległy to i technologia archaiczna.
Ów pra pra pra dziadek używał tradycyjnej kosy. Jednak na polu zaskoczyła go burza i
piorun w kosę pra pra pra przodka trafił doprowadzając rzeczonego do śmierci nagłej.
W miejscu tragedii na tę właśnie okoliczność krzyż rodzina zmarłego postawiła i stoi on tam do dzisiaj.
I nawet na starych kozielskich mapach go znajdziemy.

Jakby tego było mało miłość dwóch braci do pewnej okolicznej dziewki ku kolejnej śmierci doprowadziła.
Bracia zaślepieni urodą niewiasty postanowili zawalczyć o nią i tak się pojedynek w tym miejscu rozegrał,
że obaj wzajemnie dźgnąwszy się nożem w objęcia śmierci wpadli.
Odległe to były czasy, krzyż w polu wiele przetrwał, przebudowano go, ale cały czas w tym samym miejscu stoi.
I tylko okolica się zmieniła.

Kiedyś w szczerym polu na krańcu Koźla, teraz między ludźmi, przy drodze, którą niedawno wyasfaltowano.
A jeszcze trochę wcześniej nadano jej nazwę Tadeusza Jasińskiego. Ciekawe czy ktokolwiek historie te zna…?
