Kandrzin, Hey-dedreck, czyli jak to z nazwą pachnącą łajnem było.

Ciekawy, ocierający się o groteskę, a jednak przepełniony grozą tamtych czasów, jest wątek jaki znalazłem w tomie wspomnień opolskiego działacza E. Osmańczyka.
Odnosi się on do historii nazwy Kędzierzyna.
W trakcie odwiedzin zdewastowanego działaniami wojennymi gmachu rejencji w Opolu w marcu 1945 Osmańczyk znalazł w pokoju nr 132 cały regał skoroszytów z napisem „Zmiany nazw miejscowości na Śląsku 1922 – 39”.
Z których wynikało, że nazwy niektórych miejscowości zmieniano kilkakrotnie, a do najzabawniejszych zaliczył autor historię związaną z tworzeniem nazwy Kandrzin.


Ze skoroszytu wyciągnięto wniosek, że „zmieniono mu nazwę najpierw na Kandrzin, co się czytało po niemiecku „Kandrcin”.
Autor nie wskazuje jednak z jakiej, prawdopodobnie miał na myśli zmianę z jakiejś bardziej polskobrzmiącej nazwy na niemiecką.

W podręcznikach szkolnych umieszczono zaś wspaniałą bajeczkę o germańskim pochodzeniu nazwy:
” Kiedy zbudowano pierwszą kolej żelazną z Opola do Raciborza, w połowie drogi zebrali się ludzie z wiosek i widząc parowóz bez koni wołali w zdumieniu:
– Kann der ziehen? (Czy on może ciągnąć?)
A słysząc okrzyk ten pasażerowie pociągu nazwali miejscowość Kandrzin.”
Jednak po 2 szkolnych latach bajkę wycofano z obiegu.
I rok później, w 1934 zmieniono nazwę z Kandrzin na Heydebreck.
„Było to nazwisko śląskiego obergruppen-fuhrera SA, byłe go szefa bandy Orgescha, bijącej się o Kędzierzyn z powstańcami śląskimi w roku 1921.
W miesiąc po uczczeniu ten zbrodniarz z okresu powstań został zamordowany przez Hitlera wraz z Rohmem i Schleicherem w czasie czerwcowej nocy długich noży, oskarżony publicznie o homoseksualizm i inne zbrodnie przeciwko III Rzeszy.
Miasto Heydebreck w patriotycznym oburzeniu powróciło do „niemieckiej” nazwy Kandrzin.
Skandal był wielki. Sprawa otarła się o Hitlera.
Fuhrer wydał więc rozkaz rehabilitujący zastrzelonego „przez pomyłkę” Heydebrecka i miasto po raz wtóry ochrzczono nazwiskiem SA-fuhrera, z tym że już odtąd powszechnie przyjęło się wymawiać tę paskudną nazwę pachnącą łajnem – „Hey-dedreck”.

Źródło:
Edmund Osmańczyk – Był rok 1945…
PIW 1970

O autorze:

Tomasz Rogus – zwykły człowiek, czytam i piszę po polsku, w wolnych chwilach robię filmy o Polsce.

Zobacz wszystkie artykuły autora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *