
W 1885 roku wybudowano nowe mosty nad Odrą łączące Koźle przez wyspę z drogą do Kłodnicy.
Kilka lat wcześniej, bo w 1877 roku, powstała Pruska Państwowa Stadnina Koni na wyspie.
Jednym z elementów stadniny był ogród przylegający do domu dyrektora.
Drodze biegnącej przez wyspę nadano dziwny kształt.
Po zjechaniu z pierwszego kozielskiego mostu od strony Koźla skręcała ona mocno w prawo.

Do dzisiaj nie wiemy dlaczego taki właśnie kształt nadano drodze.
Czy możliwym jest, że ogród dyrektora był aż tak ważny by wymusić ominięcie?
A może pragmatyczny do bólu Niemiec wykorzystał jakieś elementy dawnych fortyfikacji kozielskiej twierdzy
by nie wdawać się w zbyt duże koszty związane ze wzmacnianiem gruntu pod drogą?
Pytania można mnożyć.
Faktem jest, że dzięki takiemu układowi drogowemu ogród dyrektora przetrwał wiele lat
i jeszcze za PRL-u był użytkowany przez ówczesną stadninę koni.
Kiedy i jak nastąpił kres dyrektorskiego ogrodu dowiecie się w filmie, na który zapraszam.

Tytułem uzupełnienia treści artykułu.
Droga została poprowadzona tak a nie inaczej, bo na to pozwalała granica gruntów należących do państwowej instytucji, jaką była stadnina. Nieprawdą jest, że nie miała „ciągów pieszych”. Ciągi piesze, czyli chodniki były po obu stronach ulicy, prowadziły na Karpacką i do Koźla Portu, gdzie do fabryki celulozy Feldmühle (na terenie Zakładu nr 2 obecnie jest KoFaMa) chodziła pieszo dość duża ilość pracowników z Koźla. Ponadto, w zachowanej do dzisiaj formie przyczółków mostowych wykonano kamienne ławki dla spacerowiczów. Kolejnym miejscem do odpoczynku była ławka ustawiona na „platformie” po prawej strony od miasta. Na wysokości tej platformy obecnie jest boisko do plażowej siatkówki na Szkwale i na niej zamontowana jest stacja do naprawy rowerów. Za PRLu też była tam ławka, a potem budka do pomiaru natężenia ruchu kołowego. Oczywiście nie ze stałą obsadą. Po stronie od stadniny był płot nie taki jaki jest obecnie przy wjeździe do niej. Resztki tego płotu są przed lewym przyczółkiem mostowym od strony miasta mostu nad Odrą (pierwszy most od Koźla to most nad Kanałem Ulgi). Panele metalowego płotu posadowione były na murowanym z cegieł (chyba klinkierowych, nie pamiętam dokładnie) cokole o wysokości około 50 cm łączone do metalowych słupów. Takimi samymi panelami wypełnione były bariery obu mostów kratownicowych nad Odrą i Kanałem Ulgi wysadzonych pod koniec wojny. Za płotem był stromy spadek i zaczynał się zdziczały ogród. Podczas budowy drugiej drogi, nawieziono tam olbrzymie ilości ziemi doprowadzając nasyp prawie pod taras budynku dawnej Dyrekcji Stadniny, a za „Polski” przedszkola dla dzieci pracowników stadniny. Znajomy z Kobylic mówił mi, że widział jak pomnik był tam przywożony i zasypany. Na brzegu chodnika przy tym płocie były jeszcze pod koniec lat 60 nieczynne latarnie gazowe. Takie same latarnie były po lewej stronie ul. Portowej w stronę Koźla Portu. W resztkach zachowanego płotu przed wspomnianym wcześniej przyczółku mostowym, była furtka, a za nią schodki do serwisowania części jazu iglicowego, jaki był do połowy lat 70tych pod mostem nad Odrą.
Jako ciekawostkę dodam, że przed wojną w piątki płacone były tygodniówki w fabryce celulozy i na pierwszym od Koźla moście czekały na swoich mężów niosących wypłatę żony, żeby przechwycić ich, a właściwie pieniądze przed dotarciem do restauracji – baru „Brama Odrzańska”. Lokal ten był w dzisiejszym PUPie. Można zobaczyć na starych fotografiach, jaki to był kiedyś piękny budynek.