Tego tekstu nie przeczytasz w 2 minuty…
Przyzwyczailiśmy się już, że na cmentarzu stoi krzyż w głównym miejscu.
Widoczny z daleka, prowadzi do niego główna ścieżka czy aleja. Jest miejscem składania zniczy i wspominania w okresie Wszystkich Świętych tych, których groby są tak daleko, że nie możemy do nich dotrzeć.
Jest taki krzyż i na cmentarzu w Polskiej Cerekwi.
Potężny, wyniosły, naruszony zębem czasu, ale widać, że ratowany przez mieszkańców.

Przed krzyżem znajduje się kwatera ogrodzona metalowym płotkiem i zarośnięta całkowicie iglakiem, którego rodzaj nie ma tu kompletnie znaczenia.

W postumencie krzyża była kiedyś tablica, ale dzisiaj pozostały po niej tylko ślady gipsu.

Figura Jezusa stara zapewne jak i sam krzyż wykonana z dawnego tworzywa sztucznego ma potężne rozmiary.
Patrząc na nią z dołu można by pokusić się o stwierdzenie, że to figura w proporcjach 1:1 , ale chyba nie do końca.
Liczne ślady uszkodzeń mogą nasuwać skojarzenia z postrzałami wojennej zawieruchy.

Postawiony we wnęce Chrystus Zmartwychwstały najwyraźniej nie pasuje do oryginału, tu zapewne stała wcześniej figura Matki Boskiej.

I krzyż ten nie mówi o niczym, nie ma napisu, nie ma wiadomości. Jedynie ledwo widoczna inskrypcja z boku u dołu informuje, że fundatorem był proboszcz o nazwisku Slaniowski.
Ano właśnie…

„Stróżem tej świątyni cerekwickiej i pasterzem ludu cerekwickiego
jest mąż rzadkiego charakteru i dobroci niepowszedniej.
O ile kościół cerekwicki jest piękny i uroczy, o tyle połączył się z kapłanem,
który jest wzorowy, pełen poświęcenia, szlachetny i dobry.
Więc lud mniema, że znalazł dwa wielkie skarby na świecie: piękny kościół i dobrego pasterza;
mniema, że jego wioska jest jedną z najszczęśliwszych na Śląsku.
I słusznie”. (20)
Ksiądz Jan Słaniowski urodził się 21 czerwca 1840 roku w Dąbrowie Miejskiej koło Bytomia.
Syn sztygara i gospodyni domowej, ochrzczony w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Bytomiu.

Z czasem jego nazwisko zmieniło się na Slaniowski.
Pierwsze nauki pobierał w szkole podstawowej w Bytomiu gdzie uczył się też niemieckiego.
Naukę gimnazjalną zakończoną maturą odbywał w Gliwicach (1853-1862).
W latach 1862-1865 studiował teologię na Uniwersytecie Wrocławskim.
Wyświęcony w 1866 roku po zakończeniu alumnatu.
Przez 15 lat był wikarym w parafii w Białej Prudnickiej.
Następnie w 1884 roku został przeniesiony do parafii w Polskiej Cerekwi na stanowisko wikarego adiutora. Jej proboszczem został w dniu 12 lipca 1886 roku.

„Ksiądz Jan Słaniowski musiał mieć burzliwą przeszłość;
albowiem bruzda głęboka, idąca od lewego ucha przez całe lico aż w środek brody wskazuje,
że robił kiedyś z zamiłowaniem szpadą.
Wysokie i harde czoło znamionuje rycerskie pochodzenie;
a oko bystre i ruchliwe zdaje się mówić, że to człowiek czynu.
Postać wysoka i wysmukła z łatwością znosi ciężar lat;
a ruchy prędkie, niemal popędliwe świadczą, że mąż
ów woli rozkazywać niż słuchać”. (20)
Uchodził za utalentowanego kaznodzieję i gorliwego spowiednika. Spowiadał także w kościele parafialnym w Koźlu.
Lubił ogrodnictwo, zwłaszcza uprawę kwiatów. W parafialnym ogrodzie miał ulubione sarny, a w pokojach plebanii ptaki w klatkach. Należące do kościoła pola wynajmował za bezcen rolnikom, a w latach nieurodzajów nawet nie pobierał od nich należnych opłat. Był łagodnym człowiekiem dzielącym się z ubogimi i potrzebującymi.
Jednak nerwowy na pijaków i wszelkiego rodzaju cwaniaków czym dorobił się miana „bicza na chachary i kocyndry” czy „balsamu dla cierpiących i prześladowanych”.
„Ks. Jan będąc dobrym Polakiem nie
Jest jednak zagorzalcem. On dziwnie
roztropnie i harmonijnie umie pogodzić
obowiązki płynące z kapłaństwa z obowiązkami narodowości polskiej i państwa, do którego należy.
Jego przekonanie narodowe jest wprawdzie na kształt żaru,
ale on je zamyka w piersiach; nie przed byle kim otworzy on tę głębię serca polskiego.
On woli stwierdzać swoje przekonanie narodowe przykładem i uczynkiem,
aniżeli błyskotliwym i próżnym słowem,
tylko tam, gdzie tego wymaga honor narodowy, powie ks. Jan z podniesionym czołem, kim jest”. (nr 24)
Miał dla wszystkich wrodzoną życzliwość, nie rozróżniał narodowości i nie dzielił pod tym względem. Ale przyznać należy, że polskość wlewał w serca każdego kto chciał o niej słuchać. Napominał parafian aby strzegli polskich zwyczajów swoich praojców, dzieci uczył religii po polsku, tłumaczył zawiłości biblijne w polskim języku. Przywiązywał dużą wagę do utrwalania polskości wśród dzieci i młodzieży. Dlatego w konkursach dla dzieci w polskich gazetach prawie zawsze wygrywały dzieci z Polskiej Cerekwi.
„Ks. Jan widzi, jak ze szkół a nawet z Kościoła rugują język polski. Widzi zarazem, jak za zanikiem żywiołu polskiego na Śląsku, a za wprowadzeniem czynników obcych, bo niemieckich, zanika także cnota staropolska, jak młode pokolenie porasta mchem narzuconych
mu obyczajów przewrotnych.
On się temu opiera, opierać się musi; bo on nade wszystko kocha lud śląski. Opiera się wychowując swoje owieczki cerekwickie na wzorach polskich praojców, szczepiąc i doskonaląc w młodzieży język i ducha polskiego, przekonany święcie, że tylko tym sposobem dolę
materialną i duchową ludu śląskiego polepszyć można”. (22)
Ksiądz Słaniowski był też poetą, układał wiersze o charakterze lirycznym sławiące w języku polskim Stwórcę i wiele aspektów religijnego życia.
Niektóre z jego utworów były śpiewane w cerekwickim kościele. Niestety z dorobku twórczego księdza Słaniowskiego nie zachowało się nic, żadne teksty nie doczekały się wydania drukiem.
Największą zasługą księdza było założenie nowego cmentarza w Polskiej Cerekwi w 1885 roku, który do dzisiaj jest używany przez mieszkańców.

To on ufundował ogromny krzyż stojący pośrodku cmentarza.

Niestety, choroba dopadła księdza Słaniowskiego i zmarł 14 stycznia 1892 roku na zapalenie płuc będące powikłaniem po walce z rakiem. Miał 52 lata.
Pochowano go w grobowcu na środku nowego cmentarza pod krzyżem cmentarnym, o którym pisałem na początku tekstu.

Miejsce otoczono kratą.

W postumencie krzyża umieszczono tablicę z piaskowca z napisem:
„Pamiętajcie na przełożonych swoich,
którzy wam Słowo Boże opowiadali (Hebr.13).
Módl się za duszę śp. ks. prob. Jana Slaniowskiego ,
ur. 21 czerwca 1840, umarł 14 stycznia 1892”.
Niestety nie wiemy w jakim języku była tablica i dlaczego jej brakuje.
Czy była w języku niemieckim i przez to nie przetrwała na swoim miejscu?

Edit dzień później.
Nie dała mi spokoju tablica księdza Jana.
Dzisiaj (29.10.2022) pojechałem jeszcze raz na cmentarz w Polskiej Cerekwi.
Na miejscu okazało się, że tablica jest pod krzyżem, zarośnięta krzakami. żeby ja zobaczyć trzeba odchylić zarośla.
Wygląda na całą, tylko dziwnie jest wygięta, zapewne od warunków atmosferycznych.
Miejmy nadzieje, że ktoś wpadnie na pomysł ponownego umieszczenia jej we właściwym miejscu.

„Kto nas teraz będzie uczył?
Matki i mężowie, patrząc na tę rzewną scenę, zalały się łzami myśląc:
— A kto nas będzie pocieszał?
A przyjaciele jego i koledzy duchowni, odchodząc od grobu współbrata,
rozważali w rozdartym sercu:
— A nam kto teraz będzie świecił
przykładem, skoro straciliśmy perłę?
Jedynie grzesznicy zatwardziali i
Niemcy zagorzali później odetchnęli
swobodniej.
Był to dla ks. Jana najpiękniejszy i najwymowniejszy pomnik. (nr 24)
Opracowałem na podstawie fragmentów książki Ks. Józefa Respondka „Polska Cerekiew Dzieje parafii i życia religijnego” wydanej w 1999 roku.
Cytaty pochodzą z tekstu pt. : „Ksiądz Jan” drukowanego w Gościu Niedzielnym w 1946 roku w nr od 20 do 24, a będącego przedrukiem tekstu z 1903 roku pod nazwą „Staropolanin” autorstwa Ojca Euzebiusza Statecznego, bernardyna z Witosławic, wydawanego przez „Górnoślązaka”

