Wróżka.

Marcin miał 16 lat gdy pierwszy raz z kumplami z klasy wyrwał się na wagary. Czasy były odległe i było to wydarzenie nie byle jakie w życiu tamtych nastolatków.
Wagary przeistoczyły się w eskapadę do innej odległej miejscowości. Pojechali tam więc koledzy całą ekipą pociągiem. Po godzinie szwendania się po mieście, któremuś przypomniało się, że podobno jest tam gdzieś wróżka, dobra wróżka.


– Idziemy do wróżki – rzucił więc do chłopaków a ci jak pokorne cielęta przytaknęli – tak, idziemy.
Poszedł więc z nimi i Marcin.
Weszli do starej, chyba przedwojennej kamienicy. Wróżka przyjęła wszystkich pod swój dach, jednak od razu zwróciła uwagę na Marcina. Marcin nie był przekonany o słuszności wizyty u wróżki, poszedł tam bo koledzy poszli. Wróżka jednak zobaczyła w nim to co tylko ona potrafiła zobaczyć. Kilka zdań wypowiedzianych w jego kierunku, opisujących najintymniejsze szczegóły z dotychczasowego młodego życia zaskoczyło Marcina. Po tych słowach zrozumiał, że ona jednak coś wie, że zna tajemnice i być może powie mu coś jeszcze ciekawego.
Wróżka zabrała Marcina do gabinetu, nic od niego nie chciała.
– Muszę cię ostrzec, w życiu już wkrótce wydarzy się taka rzecz, która odmieni całą twoja przyszłość.
Marcin zastygł w bezruchu, bardzo był ciekawy co się stanie, ale z drugiej strony drżał, że będzie to coś okropnego.
– Gdy będziesz miał 19 lat zabijesz w wypadku samochodowym dwoje ludzi, będziesz kierowcą i widzę, że to przeżyjesz, ale twoje życie przez to bardzo się zmieni.
Po tych słowach wróżka wypuściła z gabinetu Marcina. Nic od niego nie chciała, kumple widząc bladą twarz kolegi po wyjściu z gabinetu nie chcieli dłużej spędzać czasu w mieszkaniu wróżki. Wszyscy opuścili mieszkanie.

Ta wizyta wryła się na długo w świadomość Marcina. Starał się jednak zbyt często o tym nie myśleć. Im jednak stawał się starszy a wiek jego dobijał do 19 urodzin tym bardziej natrętne wspomnienia wróżby nachodziły go i we śnie i na jawie. Nie zdecydował się zrobić prawa jazdy, nie pchał się bez potrzeby jak koledzy za kierownicę. Omijał ulice tak by przypadkiem nie być sprawcą wypadku drogowego. Minęły osiemnaste urodziny, nadchodziły 19-te…
Marcin stał się odludkiem, zerwał kontakt z dziewczyną, koledzy pozostali z boku. Nie chciał nikomu zrobić krzywdy cały czas mając  w świadomości wróżbę z wagarów.
Minęły jednak 19-te urodziny, a potem 20-te. Marcin trochę ochłonął. Powoli zapominał o wróżbie. Powróciły dawne znajomości, dziewczyna, koledzy. Powrócił do życia.
A po 30 latach od tamtych wydarzeń wspomina je z goryczą.
– Gdybym dzisiaj spotkał tę wróżkę to nie wiem co bym jej zrobił….

O autorze:

Tomasz Rogus – zwykły człowiek, czytam i piszę po polsku, w wolnych chwilach robię filmy o Polsce.

Zobacz wszystkie artykuły autora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *