Szlachetne zdrowie…

– Ja, proszę pana, to dbam o zdrowie – starszy pan zwrócił się do Maliniaka – nie piję kawy, herbaty, tylko woda mineralna. Papierosy to rzuciłem jeszcze za komuny. Świństwo rozumie pan. Czasem odrobinę koniaczku.
Maliniak pokiwał głową. Miał akurat przerwę w handlu więc z zainteresowaniem wysłuchiwał przechwałek.
– Patrz pan na mnie. Jak pan myśli, ile mam lat? – starszy pan zrobił krok w tył i


wyprostował się jak struna.
Mężczyzna ów miał się czym chwalić. Wyglądał zdrowo. Był szczupły, cera śniada, włosy co prawda siwe, jednak z ogólnego wyglądu trudno było określić prawdziwy wiek.
– Nie wiem – odparł Maliniak – trudno ocenić bo pan się dobrze trzyma – 60? – próbował odgadnąć.
– Ha ha! 60 proszę pana to ja miałem 15 lat temu.
– No no – Maliniak pokiwał głową z podziwem – chciałbym dożyć tylu lat co pan i jeszcze w takim zdrowiu.
– Ja proszę pana coś panu powiem, ja się nie przemęczałem w życiu, pan rozumie. Za komuny byłem kimś ważnym, teraz mam spokój. Dzieci odchowane, wnukami głowy sobie za bardzo nie zawracam. Nikt mi nie przeszkadza. Żony, panie, to już dawno pogoniłem, bo po dwóch rozwodach jestem. A kondycję to mam, że hej! Jak trzeba to i paniom nie odmówię – dodał przyciszonym głosem.
– Cieszę się bardzo – Maliniak zmieszał się nieco. Sam bowiem był przed 50- tką a czuł się czasem jak starzec – jak zatem czuje się starzec? – pomyślał.
Na tym rozmowa panów zakończyła się, bo przy straganie Maliniaka powstała kolejka. A klienta, wiadomo, trzeba szanować. Starszy pan pożegnał się zatem i poszedł w swoją stronę.
Ale to było 2 lata temu.
Przez ten czas Maliniak w rozmowach towarzyskich często wspominał starszego pana, jego zdrowie i sposób dbałości o nie. Nie żeby był wielce zachwycony, ale w głosie zawsze nutka zazdrości pozostawała.
A dzisiaj?
Maliniak stał przy swoim straganie wypatrując klientów gdy podszedł jakiś starszy mężczyzna. Dziadek taki jak wszystkie dziadki, pochylony, podpierający się laską. Maliniak rzucił okiem w oczekiwaniu na zapytanie o cokolwiek ze straganu. Dziadek dziwnie wydawał się znajomy – tylko gdzie ja go widziałem? – zastanawiał się sprzedawca.
– Dzień dobry panu – przywitał się dziadek.
Wszystko było już jasne. To ten sam pan, który 2 lata temu zachwalał stan swojego zdrowia.
– A witam pana – uśmiechnął się Maliniak serdecznie – a cóż to panu przyczepiło się do ręki – zażartował wskazując na laskę.
– Aaa, to moja nowa żona – odparł żartem dziadek – Baśka. Jesteśmy ze sobą mocną związani.
– Ale chyba nie na długo?
– Do śmierci proszę pana, do śmierci – padła poważna odpowiedź a po niej chwila grobowej ciszy.
Maliniak przyjrzał się dziadkowi uważniej. Ten postarzał się bardzo. Pochylony, nadal chudy jak szczapa. Na twarzy wyrył się już ból i zmęczenie. To dlatego Maliniak nie od razu poznał dawnego starszego pana.
– A cóż to się stało? – ciekawość.
– Panie, razu pewnego obudziłem się i wstać z łóżka nie mogłem. Jakoś się zwlokłem i co tu robić, do lekarza poszedłem prawie na czworakach.
– A lekarz…?
– A lekarz poprześwietlał panie, wsadzili mnie do tych komputerów co wszystko w kościach widzą i wiesz pan co się okazało?
– Nie wiem – odparł szczerze Maliniak
– Okazało się proszę pana, że mam tak starte kręgi w kręgosłupie, że jedyne co można zrobić to cały kręgosłup wymienić
– Ale tak to chyba się nie da? – dopytał Maliniak trochę zaskoczony taką informacją.
– No nie da się, nie da – potwierdził dziadek – dlatego jestem z nią związany na bardzo długo – zakończył wywód żartując dziadek i potrząsnął laską.
– W takim razie życzę panu dużo zdrowia – spuentował Maliniak.
– Dziękuję, teraz szczególnie się przyda.
Starszy pan odwrócił się i pokuśtykał z laseczką przed siebie.
Maliniak w rozmowach towarzyskich nadal wspomina starszego pana, jednak bez nutki zazdrości w głosie.

 

30.08.2016.

O autorze:

Tomasz Rogus – zwykły człowiek, czytam i piszę po polsku, w wolnych chwilach robię filmy o Polsce.

Zobacz wszystkie artykuły autora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *