Szarocin. Starą drogą do trzech krzyży.

Szarocin też ma swoje krzyże. Są trzy. A każdy z innej epoki. Aby do nich dotrzeć trzeba zejść w najniższy punkt doliny gdzie przepływa Świdnik, przejść przez niego (oczywiście suchą stopą przez mostek) a następnie skierować się drogą prowadzącą do szkoły. W tym miejscu kroczymy po jednym z najciekawszych elementów Szarocina. Znajdziemy tu stare wiejskie chaty pamiętające poprzednie stulecia.


Niektóre przebudowane, inne prawie w oryginalnym kształcie i wyglądzie a także nowopowstające.

Miniemy zabudowania szkoły.


następnie kilka ciekawych budynków.
Np. sąsiadujący ze szkołą budynek nr 70.

Zobaczcie jak zachowały się do dzisiaj oryginalne elementy pokrycia dachu i ścian szczytowych. To jeden z zanikających już sposobów wykańczania tych elementów budynku. Kamienna dachówka łupkowa. W latach powojennych zastępowana płytkami azbestowymi i powoli wypierana z powodu braku środków zastępczych.

Kolejny obiekt to budynek nr 69 z charakterystyczną ścianą szczytową

i ciekawymi oknami.


To chyba jedyny przy tej ulicy stary dom skierowany w stronę drogi ścianą szczytową, wyłamujący się ze schematu zabudowy kalenicowej.

I następny. Tym razem w kolorze turkusowym.


Kilkadziesiąt metrów za nim po lewej stronie napotykamy pierwszy krzyż.


To krzyż drewniany postawiony w latach 50-tych XX wieku przez jednego z mieszkańców Szarocina. Jest z nim związana historia, której strzępy udało mi się wyłowić pośród wiejskich rozmów.


Historia sięga wczesnych lat powojennych gdy Szarocin został zasiedlony osadnikami z Kresów. Po wojnie nie pozostała tu żadna osoba narodowości niemieckiej. W owym czasie jeden z nowych mieszkańców jechał wozem zaprzężonym w konika do wsi. Woźnica był w stanie mocno wskazującym i zapewne dzisiaj taka jazda nie uszłaby mu płazem. Wtedy jednak spotkało go co innego. Gdy dojeżdżał do tego miejsca, przez zamglone alkoholem oczy, ujrzał krzyż stojący na łące. Widok ten tak wbił się w pamięć woźnicy, że po otrzeźwieniu zdecydował w tym miejscu krzyż postawić.  Fundator żył jeszcze długo. Jaki wpływ na jego życie wywarła wizja krzyża i jego budowa tego nie wiem.


Idziemy.
Kilkadziesiąt metrów dalej po tej samej stronie drogi w trawie stoi zapomniany przez wszystkich krzyż pokutny.


Tego rodzaju krzyże stawiane były w miejscu popełnienia zbrodni przez jej sprawcę. Wyryty na nim rysunek miecza informuje nas, że sprawca dokonał mordu przy użyciu takiego właśnie narzędzia. Kamienny obiekt jest zarejestrowany w Rejestrze Zabytków i zapewne został zbadany na wszelkie możliwe sposoby.

Kolejny krzyż znajduje się na prywatnym, ogrodzonym terenie i trzeba uzyskać zgodę właścicieli by tam się dostać. Musimy przejść przez gospodarstwo (obiecałem, że nie pokażę które) i za domem zobaczymy pagórek obrośnięty brzozami.


Sadząc po wyglądzie brzóz możemy śmiało stwierdzić, że nie  mają więcej niż 30 lat.


Krzyż stoi na szczycie pagórka. Wmontowany w skałkę.  Doprawdy to musiał być kiedyś piękny widok. Wzgórze z krzyżem „sięgającym nieba”.
W tym miejscu stał już przed wojną. Nikt nie zna jego historii.


Z plotek, które przetrwały możemy się dowiedzieć, że podobno słychać tu było płacz dziewczynki, ale to plotki.
Dotarłem na szczyt.
Obecny krzyż to nowy obiekt.
Ten przedwojenny, wykonany z drewna, złamał się w latach 60-tych XX wieku i przeleżał tak kilkadziesiąt  lat ulegając rozkładowi. Nowy zamontowano tam w latach 2000-2010 wysiłkiem mieszkańców.


Na wzgórzu spedziłem ok. godziny. Pomodliłem się. Posiedziałem. Nie usłyszałem żadnego głosu. Może to i dobrze. Nie żądnym sensacji.
Z pagórka zszedłem przeciwną jego stroną. Nie chciałem znowu przechodzić przez gospodarstwo z psami. Na polu otoczonym drutami z prądem pasło się stado krów i byków. Na szczęście nie spotkałem ich na swojej drodze. Przeszedłem przez łąkę kwitnącej trawy i poszedłem sobie dalej. A co tam było… opowiem może innym razem…

P.S. pod zdjęciem.


P.S.
W trakcie sierpniowych burz nad Szarocinem krzyż na wzgórzu złamał się.

O autorze:

Tomasz Rogus – zwykły człowiek, czytam i piszę po polsku, w wolnych chwilach robię filmy o Polsce.

Zobacz wszystkie artykuły autora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *