„W Starych Nutach Babuni” … Miejsce bliskie sercu.

Rozsiadłem się wygodnie w głębokim stylowym fotelu.
Na malutkim stoliku pojawiła się szklanka wody (nie chciałem kawy ni herbaty). Wystrój wnętrza miły i ciepły tworzy nastrój i przyjemny klimat. Możesz usiąść, porozmawiać z panią zza lady, kupić guzik, nitkę, szydełko. Jeżeli potrzebujesz pomocy krawieckiej możesz oddać do naprawy uszkodzoną bluzkę, spodnie czy co tam akurat w szafie uwiera.

 


Tutaj czas zatrzymuje się w miejscu. W otoczeniu starych strojów, stylowych mebli, szpargałów zalegających półki, starych zdjęć możesz poczuć się jak w domu.

 

Nie, nie jesteśmy w kawiarni ani w zakładzie krawieckim.

Jesteśmy „W Starych Nutach Babuni”. W Kędzierzynie-Koźlu u zbiegu ulic Kozielskiej i Kilińskiego.

Kędzierzyn-Koźle. „W Starych Nutach Babuni”.

Dlaczego akurat tak?

Pracownię-pasmanterię prowadzi pani Gabriela Trybel, która mieszka w Kędzierzynie-Koźlu od drugiego roku życia.
Pani Gabriela przyjęła mnie serdecznie i gościnnie.
Rok temu w październiku postawiła wszystko na jedną kartę, sięgnęła po dofinansowanie i założyła działalność. Postanowiła realizować się w tym co najbardziej lubi. Sprzedaje guziki, tasiemki, świadczy drobne usługi krawieckie. Wyszywa, tworzy własne kreacje.

Kędzierzyn-Koźle. „W Starych Nutach Babuni”.

Kędzierzyn-Koźle. „W Starych Nutach Babuni”.

Jak twierdzi „pasję do robótek wyssała z mlekiem babci”.
A babcie pani Gabrysi obydwie były związane z szyciem. Jedna pochodziła z Kresów, druga z Małopolski.
I tak Pani Gabriela jest już na rynku kilka miesięcy.

– Jak idzie interes?
– Raz lepiej raz gorzej. Robię to co lubię i sprawia mi wielką satysfakcję.
– A skąd pomysł?
– Pomysł przyszedł mi do głowy gdy sprzątałam szafę. Zastanawiałam się co można by zrobić z nadmiarem nagromadzonych rzeczy i wtedy zdecydowałam, że otworzę taką właśnie działalność. Byłam bez pracy i udało mi się zdobyć środki na dofinansowanie założenia własnej działalności.

Jednym z sukcesów pani Gabrieli jest nagroda Kozłów Biznesu w kategorii Debiut Roku.

Kędzierzyn-Koźle. „W Starych Nutach Babuni”.

Pani Gabriela jest pełna optymizmu. Twierdzi, że marzenia należy realizować czasami idąc pod prąd.
Na regale zauważyłem zdjęcie z dawnych czasów.

– To mój tata na rowerze.

– Przez jakiś czas w latach dzieciństwa mieszkałam na Pogorzelcu w tej okolicy. To zdjęcie przywołuje miłe wspomnienia.  Tego dnia kupiliśmy wystany w długaśnej kolejce rower, pamiętam  jakby to było wczoraj. Rower nazywał się Czajka. To było w 1974 roku. Jeszcze nie umiałam jeździć na rowerze więc tata zrobił próbny przejazd naokoło sklepiku Orawskiego*. Jeszcze w tym samym roku zrobiłam kartę rowerową. Przypadek sprawił, że znajomy fotograf utrwalił tę chwilę.

A inny przypadek sprawił, że pani Gabriela znalazła niedawno zdjęcie taty na rowerze. A na nim w tle za tatą jest sklep, w którym teraz siedzimy i rozmawiamy.

Kędzierzyn-Koźle. „W Starych Nutach Babuni”.

– Uwielbiam to miejsce. Jest takie bliskie memu sercu.

Gdy będziecie w Kędzierzynie-Koźlu w okolicy ul. Kilińskiego wstąpcie na chwilę do „W Starych Nutach Babuni”. Nie trzeba tam wydawać majątku, ale guzik zawsze może się urwać a pani Gabriela chętnie pomoże.

Kędzierzyn-Koźle. „W Starych Nutach Babuni”. Za ladą Gabriela Trybel.

 

* Sklepik Orawskiego wymaga oddzielnego felietonu. To też ciekawa lokalna historia…

 

Jeden komentarz do wpisu “„W Starych Nutach Babuni” … Miejsce bliskie sercu.

  1. Chwast napisał(a):

    Ależ tam jest pięknie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *