Samotność w wieży.

 

Wieża pośrodku stała.
Ludzie zbierali się wokół niej wieczorami.
Zajadali frykasy albo tylko wlewali w siebie grzane wino lub piwo.
W sąsiedniej komnacie tańczyli i świetnie się bawili.
Wszak po odpoczynek i odstresowanie tu przyjechali.
U podnóża wieży zaczynają się,


trwają i kończą romanse.
Tutaj, za sprawą myśliwych, rozpoczyna swój byt poroże niejednego jelenia. Łamią się serca, zasady, pękają pierwsze lody.
….rycerzem jestem ja a ty królową nocy….
Tutaj też swoje miejsce ma samotna Justyna. Przychodzi do wieży każdego dnia o 16-tej.
Odpala maszyny, parzy kawę, grzeje wino, piwo. Nalewa co kto sobie życzy. Uśmiecha się serdecznie do wszystkich zza muru obronnego i wodzi wzrokiem…
Każdego dnia ogląda narodziny nowych znajomości, podłości, życzliwości, namiętności i upadłości.
Z uśmiechem wita nowych przybyszy, żegna starych nowych znajomych, anonimowych przyjaciół, którzy odjadą w siną dal nie pozostawiając po sobie żadnych śladów.
Każdego dnia z nadzieją na nową twarz, tę jedyną i właściwą spogląda w kierunku drzwi.
I każdego dnia ze smutkiem zamyka wieżę…
…hej dziewczynoooo, spójrz na misia…..aaaa…

27 luty 2018

O autorze:

Tomasz Rogus – zwykły człowiek, czytam i piszę po polsku, w wolnych chwilach robię filmy o Polsce.

Zobacz wszystkie artykuły autora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *