Mikołaj z czarną brodą.

Pukanie do drzwi wybudziło Kowalskiego z drzemki.
– Panie Kowalski, kolację zrobiłam. Goście przyjdą, dosiądzie się pan do nas? – zapytała gosposia przez uchylone drzwi.
Kowalski chętny na gości nie był, ale wiedział, że kolacje gosposia robi dobre a i coś mocniejszego można przy tej okazji zasmakować. Leżał w swoim pokoiku zmęczony podróżą na Skalnik.

 Przez tą jesienną aurę jakiś taki przeziębiony był.
– Tak, dziękuję, zaraz przyjdę – podniósł się z kanapy.
– Dobrze, panie Kowalski, to my czekamy i na pana – uśmiechnęła się gosposia.
Kowalski poszedł na piętro do głównego domowego pokoju.
Stół obstawiony krzesłami nie uginał się od potraw, bo raz, że to kolacja więc nie należy zbyt dużo spożywać a dwa, że gosposia wiodła skromny żywot i taki też stół jej był nawet dla gości.
Usiadł przy jednym z końców. Po kilku minutach przyszli goście. Niezaskoczeni widokiem Kowalskiego, bo ten był częstym bywalcem domu w górach.
Troje gości to były małe dzieci w wieku od 3 do 6 lat; Krysia, Janek i Tereska.
Przyszli oczywiście z rodzicami.
Wszyscy rozsiedli się na krzesłach otaczając stół ściśle. Rozpoczęło się zajadanie.
Dzieci przyglądały się bacznie Kowalskiemu.
Szczególną uwagę przyciągała jego broda pokaźnych rozmiarów.
A że był brunetem to broda była czarna jak smoła. No, prawie jak smoła, bo ząb czasu naruszył już mężczyznę i włosy na głowie jak i na brodzie przyprószone zostały siwizną.
Kowalski zauważył zainteresowanie dzieciaków swoja osobą.
– Dzieci – zagadnęła gosposia – a może poczęstujecie się cukierkami, takie fajne drobne cukiereczki tu mam – wyjęła z kredensu miskę pokaźnych rozmiarów ze słodyczami.
Dzieci chętnie się poczęstowały.
Przy czym można by powiedzieć, że nie było to zwykłe częstowanie, ale jak przystało na dzieci należało do całkiem normalnych. Każde brało ile wlezie, buziaki zapełniały się słodką substancją a w rękach już następne porcje słodkości czekały na transport do ust. Dzieciaki zapychając się cukierkami patrzyły odważnie na Kowalskiego jakby chciały zapytać – i co nam zrobisz?
Kowalski wyczuł wyzwanie, pogłaskał się znacząco po brodzie, odsunął od stołu, wyprostował i tak powiedział
– A wiecie małe dzieciaczki, że ja jestem Mikołajem?
W pokoju zapanowała cisza.
Maluchy zastygły z niepewnością na twarzy.
Ich usta przestały pracować, ręce skierowane w stronę miski z cukierkami zatrzymały się w pół drogi.
Mama dzieci, także zaskoczona, z zaciekawieniem popatrzyła na Kowalskiego.
– Nie przejmujcie się tym – kontynuował Kowalski – jako Mikołaj przez cały rok przyglądam się dzieciom i dzięki temu wiem jak się zachowują…. – Mikołaj zawiesił głos.
Jankowi cukierek wypadł z ust.
Tereska odłożyła garść cukierków do miseczki zaś najmłodsza Krysia wlazła na kolana mamusi i jako najodważniejsza z grupy odparła
– Nieprawda, Mikołaj ma białą brodę a pan ma czarną.
– To dla niepoznaki. Dopiero w grudniu moja broda zmienia się w białą i wtedy roznoszę prezenty. I tak się składa, że wtedy wiem już wszystko o dzieciach. Dzieci piszą w listach do mnie, że cały rok były grzeczne a ja wiem, że to nieprawda i wtedy nici  z prezentu – Kowalski zmarszczył brwi i spojrzał śmiertelnie poważnie na szkraby.
Dzieci zmieszane patrzyły to na siebie to na mamę.
Tato, który siedział obok zasłonił dłonią twarz zakrywając odzwierciedlające się na niej emocje targające wnętrzem.
Mama z powagą potakiwała głową a gosposia odwróciła się od stołu grzebiąc w kredensie za kolejnymi łakociami.
– Proszę, mam jeszcze takie cukiereczki – wsypała do miski kolejne dwie garści smakołyków – częstujcie się dzieci.
– Nie chcę, Mikołaj patrzy.
– Tak tak, Mikołaj z czarną brodą – przytaknęły jednocześnie Janek i Tereska.

D. 21.08.2016

O autorze:

Tomasz Rogus – zwykły człowiek, czytam i piszę po polsku, w wolnych chwilach robię filmy o Polsce.

Zobacz wszystkie artykuły autora

2 Comments on “Mikołaj z czarną brodą.”

  1. Bardzo przyjemnie się czyta 🙂 Jestem ciekawa dalszych przygód Kowalskiego. Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na kolejne opowiadanie!

  2. Bardzo klimatyczne opowiadanie. Ciekawy zarys fabuły, który przypomina nam, że Mikołaj naprawdę wszystko widzi.. 🙂 Pozdrawiam ciepło 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *