List do Andrzeja w sprawie Świętego Urbana, o którym nie wiedziałem.

Szanowny Andrzeju.
W pierwszych słowach mojego listu pragnę na Twe ręce złożyć serdeczne podziękowania za wskazówkę jakiej mi udzieliłeś.
Mijam to miejsce każdego dnia.
Znam jego historię i tylko na karb fascynacji jaka mnie zaślepiła, związanej z jej poznawaniem, zwalam to, że nie poświęciłem chwili uwagi rzeźbie

skrywającymi się za warstwami farby naniesionymi przez człowieka, który jak ustaliliśmy, ma misję i za jej przyczyną zapewne maluje wszystkie rzeźby i krzyże w okolicy.
Nie mam  mu tego za złe.
Oglądając rzeźbę w dniu dzisiejszym pokusiłbym się o stwierdzenie, że gruba warstwa farby skryła i zabezpieczyła na długie lata to co najcenniejsze moim zdaniem w tym postumencie (poza krzyżem oczywiście).


Obejrzałem dokładnie znalezisko.
Tak, to może być tylko Święty Urban.
Ten 17 z kolei papież, który rządził Stolicą Piotrową w latach 222-230 a zginął męczeńską śmiercią poprzez ścięcie w 230 roku w średniowieczu został patronem winiarzy, winnic, latorośli ogrodników, rolników i dobrych urodzajów.
Szczególnie czczony jako patron winnic w Austrii i Niemczech. W owym czasie także często wzywany w trakcie burz i błyskawic. Jego pomniki i rzeźby zdobione były winoroślami, winnymi gronami na księdze, mieczem, krucyfiksem lub księgą.
Rzeźba wykonana jest w postumencie z piaskowca. Znajduję w niej wiele elementów uzasadniających uznanie przedstawionego wizerunku za Św. Urbana.
Jest więc tiara z trzech diademów dokładnie taka jaka noszona była przez papieży na przestrzeni kilkuset lat.


Jest winorośl rosnąca po lewicy

 

i kłosy zboża, nad którymi prawica Urbana sprawuje pieczę.


W ręku trzyma on miecz prawie sięgający ziemi.


Są pieczołowicie oddane przez artystę elementy budowy anatomicznej człowieka, delikatne palce, paznokcie, brwi, oczy, wąsy, odstająca broda. Nawet buty i wzory na ornacie, choć te ostatnie niestety mocno zatarte farbą. Zastanawiam się tylko czy spod tiary na ramiona opadają włosy czy może to jakaś szlachetna materia je okrywa?

To nasze wspólne „odkrycie” sprawiło mi wielką radość. W okolicy znajduję kilka krzyży podobnej budowy, jeden z nich wręcz identyczny, jednakże nie posiadają one tak ciekawej rzeźby oddającej klimat tamtych czasów.

Łączę wyrazy szacunku pozostając w nadziei na kolejne wskazówki i ustalenia.

Tomasz Rogus.

P.S. Pod zdjęciem.

Święto Urbana zostało zniesione w Kościele Katolickim w 1969 roku.
Jednak nic nie stoi na przeszkodzie by dnia 19 maja każdego roku przypomnieć sobie o męczenniku i przystanąć przy krzyżu z jego wizerunkiem w Dębowej.

Historia krzyża opisana jest w opowiadaniu pt. Modlitwa Antoniego.

O autorze:

Tomasz Rogus – zwykły człowiek, czytam i piszę po polsku, w wolnych chwilach robię filmy o Polsce.

Zobacz wszystkie artykuły autora

One Comment on “List do Andrzeja w sprawie Świętego Urbana, o którym nie wiedziałem.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *