Kura Edeltraudy.

– Halo panie, to raaabunek jest, raaabuneeek!! – krzyczała ze słuchawki telefonu prosto w ucho Kowalskiemu niejaka Edeltrauda z Rentowej Wsi
– Rabunek!! – dodawała jeszcze głośniej, by podkreślić wagę wydarzenia.
– Dobrze dobrze, już jadę – odparł Kowalski dla uspokojenia.
To chyba jednak nie wystarczało, bo kobieta nadal krzyczała – raaabunek, raaabunek!!

 

 

 

Przy czym „r” wymawiała charakterystycznie tak, że brzmiało ono głośno i agresywnie dla ucha niczym warkot piły spalinowej.
Kowalski pojechał zatem do Rentowej Wsi oddalonej kilka kilometrów od posterunku.
Po chwili był już w obejściu Edeltraudy.
Jak się okazało starsza pani mieszkała sama w pozostałościach po gospodarstwie. Z racji wieku nie zajmowała się gospodarzeniem. Jedynie miała kota i kury na podwórku. I to za sprawą kury alarmowała policję. A dlaczego? A dlatego, że jakaś cyganka dzisiaj z rana przyszła do jej domu. Stukała, pukała w drzwi aż Edeltrauda jej otworzyła.
– Dobra pani, ma pani wodę? Pić mi się bardzo chce, kochaniutka. Nie odmawiaj wody cygance, nie odmawiaj – zagadała cyganka Edeltraudę i ta wody w szklance jej nie odmówiła.
Cyganka chyba jednak czegoś więcej chciała. Po opróżnieniu zawartości szklanki nie poszła sobie, a jęła namolnym tonem głosu zawracać głowę Edeltraudy.
– Pani kochaniutka, jakaś ty dobra i mądra kobieta jest, pani kochaniutka. Wiesz, że wody się nie odmawia. Ja pani kochaniutkiej powróżę, prawdę całą powiem o przyszłości jaka panią kochaniutką czeka…
Edeltrauda początkowo nie była ciekawa co też ją w życiu może spotkać bo wiosen za sobą miała już 85 więc i czego tu jeszcze oczekiwać, ale cyganka nie rezygnowała z oferty usługi i dalej swoje.
– Jak pani taka kochana to cyganki wysłucha, cyganka wszystko powie, bo prawdę zna. Tylko trzeba pomóc aby się wróżba spełniła…ale jak pani nie chce…
– Jak pomóc? – ziarno ciekawości zostało w głowie Edeltraudy zasiane i zaczęło kiełkować.
– Kochaniutka chyba jednak nie chce – przedłużała cyganka.
– Chcę chcę – zapewniła Edeltrauda, w której ciekawość zaczęła wzbierać.
– Kochaniutka, ty musisz wziąć wszystkie pieniądze i złota jakie masz w domu i schować do słoika. Ty się nic nie bój, cyganka ich nie dotknie. Ty kochaniutka nawet nie musisz mi ich pokazywać. Ale pamiętaj, nie możesz kłamać. Jak ich nie schowasz do słoika to wróżba przeciwko tobie się odwróci…
Gospodyni zaczęła analizować dyspozycje cyganki.
– Skoro nie muszę jej pokazywać to co mi tam, ale jak mówi, że wszystko to wszystko. No bo jak się nie spełni? Aj jaka ciekawa jestem co to za wróżba – rozważała w myślach. I po chwili pobiegła do sypialni. Tam spod pościeli w szafie wyjęła oszczędności życia. Z kasetki na komodzie precjoza wszelakie opróżniła i wszystko to bach do słoika po kiszonej kapuście ulokowała co to go akurat rano umyła.
– I co teraz? – pyta Edeltrauda z wyczekiwaniem w głosie i nie skrywając już ciekawości.
Cyganka doświadczona w sprzedawaniu wróżb widząc wyraz twarzy gospodyni dalej swoją mantrę monotonnym głosem ciągnie.
– Nie tak szybko kochaneczko, nie tak szybko. Bo ważne jest co ci powiem, bo ja już to czuję, ale teraz jest najważniejsze. Od tego wszystko zależy.
– Co takiego, co takiego? – Edeltrauda już była cała w rękach cyganki o czym jeszcze nie wiedziała.
– Musisz pani kochana, słoneczko ty moje, musisz kurę tłustą zarżnąć…
– Jak to, kurę zarżnąć? – zatkało Edeltraudę.
– Musisz! – cyganka oczy wytrzeszczyła i zamarła w bezruchu – zarżniętą kurę razem ze skarbami w słoiku zakopać w ogrodzie. Ja tam nie patrzę co robisz, nie muszę widzieć – uspokajała – ale ty musisz tak zrobić. Inaczej to co najważniejsze się nie wydarzy i będziesz bardzo żałowała, bo ja wiem co to jest a ty kochaniutka dowiesz się jak już wszystko co potrzebne zrobisz kochaniutka. Tak trzeba zrobić. Twoja wróżba ważna bardzo jest i już mi ciąży, ona mnie męczy, ja kochaniutka już nie chce jej znać, ale muszę tobie ją przekazać. Jak ty nie zrobisz co należy to ja będę całe życie się z tą wróżbą w głowie męczyła…czy ty chcesz, żebym się z nią męczyła? I pamiętaj, kura musi być opierzona – cyganka podniosła znacząco wskazujący palec w górę i zmarszczyła brwi.
Cóż było robić? Edeltraudę ciekawość zżerała już od środka a i krzywdy cyganki nie chciała. Po co się biedna ma potem całe życie z jej winy męczyć? Zarżnęła więc kurę co przed chwilą jeszcze po podwórku biegała. A że wprawę w tym miała to w kilka minut sprawnie się uwinęła.
Cyganka wzmocniona szklanką wody usiadła na ławce przed domem i czekała cierpliwie aby móc wreszcie ciężar wróżby na Edeltraudę przerzucić. Trwało to wszystko może z pół godziny. Edeltrauda zaszlachtowaną, opierzoną kurę razem ze słoikiem w ogrodzie w sobie tylko znanym miejscu zakopała i do cyganki przed dom wróciła. Wróżbiarka czekała tam na nią nie podglądała gdzie majątki Edeltraudy zakopane. Aż doczekała się słów Edeltraudy.
– Już zrobiłam tak jak pani mówi. A wróżba, co z wróżbą..?
I cyganka opowiedziała Edeltraudzie wszystko co wiedziała o jej przyszłości. A było tego, że ho ho. I na koniec spotkania cyganka przykazała Edeltraudzie aby do wieczora nie zaglądała do miejsca gdzie zakopała kurę, bo wróżba się nie spełni i wszystko na marne.
Ale że to tajemnica wróżby to teraz Edeltrauda nie mogła jej wyjawić Kowalskiemu, co zresztą nie bardzo go zmartwiło.
– Dobrze pani Edeltraudo, ale gdzie w tym wszystkim rabunek był, co się stało?
– Gdzie? Panie policjancie. Jak ta cyganka poszła to ja siedziałam w domu i rozmyślałam sobie o tym wszystkim. I gdzieś tak po godzinie szkoda mi się tej kury zrobiło, bo wie pan, świeżo szlachtowana kurka, opierzona a teraz jest ciepło. Myślę sobie, zepsuje się tam ona w tym ogrodzie w ziemi. I poszłam ja panie policjancie do tego ogrodu odkopać kurę. I patrzę ja tam panie policjancie a tam ziemia rozkopana, śladu po kurze nie ma i po słoiku co to w nim kosztowności wszystkie zakopałam też.
– Dużo było tych kosztowności?
– 125 tysięcy Euro, kilka pierścionków, łańcuszków ze złota… no i ta kura.
– Tak tak, kuraaa – przeciągnął ostatnią zgłoskę Kowalski stawiając za nią kropkę w protokole – zapisałem.

 

O autorze:

Tomasz Rogus – zwykły człowiek, czytam i piszę po polsku, w wolnych chwilach robię filmy o Polsce.

Zobacz wszystkie artykuły autora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *