Król Dobrodziej.

W starej kranie z kozłów słynącej rządził Król Dobrodziej.
Dziwna to była kraina, niby Król a nie swoim rządził.
Nie wszystko co  miał do niego należało. W znacznej większości stanowiło dorobek mieszkańców grodu.
Jak jednak wiemy nie swoim łatwiej dysponować. Tym bardziej, że nikt Króla Dobrodzieja nie zamierzał

zdetronizować a w całym królestwie taczki nie znalazłbyś choćby i na złomowisku.
Czasy dla grodu nastały smutne. Młodzi ludzie wyjeżdżali do odległych krain w poszukiwaniu lepszego życia i pracy. Trudno było Królowi znaleźć sposób na ich zatrzymanie w grodzie. A w odczuciu mieszczan i szepczących po królewskich korytarzach dworzan on sam nic w tym kierunku nie robił.
Razu pewnego do Króla starsza kobieta przyszła. Była to pani, która kilka miesięcy wcześniej odeszła na emeryturę z dworu Dobrodzieja.
I żeby nie było wątpliwości emerytura ta nie była skromna a raczej można by rzec, że w oczach niejednego przeciętnego zjadacza chleba stanowiła łakomy kąsek, wręcz marzenie.
Za czymże jednak owa starowinka przyszła do Pana i Władcy?
Ano do nóg mu padła i tako rzecze:
– Królu mój najjaśniejszy, dziękuję ci o Panie za pozwolenie dostąpienia zaszczytu padnięcia do nóg Twoich. Jestem na emeryturze i strasznie tęsknię za dworem Waszej Królewskiej Mości. Nudzi mi się okrutnie. Nie mam co ze sobą zrobić. O łaskawy Panie, przyjmij mnie na swój dwór z powrotem, ja będę pracowała jak mróweczka. Będziesz o Panie ze mnie zadowolony – prosiła i obiecywała.
Król łasy na pochlebstwa wysłuchał staruszki i po namyśle postanowił na dwór swój ją ponownie przyjąć. Nie było to dla niego problemem, bo przecież nie swoimi pieniędzmi opłacał dworzan.
Od tej pory emerytka ponownie na właściwym dla swoich możliwości stolcu zasiadła krzywdy nie wyrządzając nikomu swoim uczynkiem, bo chętnych na jej miejsce młodych ludzi na pewno nie było.
Przecież wszyscy wyjechali w siną dal.

Bajka ta nie ma nic wspólnego z rzeczywistością  w żaden sposób nie należy jej wiązać z Kędzierzynem-Koźlem. Nikt chyba nie pomyślałby przez chwilę, że takie rzeczy mogą się tu wydarzyć.

O autorze:

Tomasz Rogus – zwykły człowiek, czytam i piszę po polsku, w wolnych chwilach robię filmy o Polsce.

Zobacz wszystkie artykuły autora

One Comment on “Król Dobrodziej.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *