Konsultacje (nie)skonsultowane.

Poszedłem dzisiaj do siedziby Rady Miasta w Kędzierzynie-Koźlu na konsultacje w sprawie planowanego remontu naszego kozielskiego parku.
Na miejscu okazało się, że poza dwoma przedstawicielami Rad Osiedli i oczywiście przewodniczącym Rady Miasta nie było nikogo.
Pooglądaliśmy projekty, padły różne pomysły dotyczące remontu i zmian jakie w naszej ocenie można by wprowadzić.
I w sumie mógłbym je tu opisać, jednak odnoszę wrażenie, że kwestia rodzaju kolejnych ławek czy lamp schodzi na drugi plan wobec braku zainteresowania mieszkańców najbliższymi dla nas sprawami.
Dlatego przytoczę  tekst, który powstał 2 lata temu po spotkaniu prezydent Kędzierzyna-Koźla Sabiny Nowosielskiej z mieszkańcami Koźla w MOK-u w Koźlu a którego nie publikowałem wcześniej.
Było to w styczniu 2017 roku.
Z tekstu wyjąłem kilka fragmentów dotyczących spraw nieistotnych w obecnej sytuacji.
Resztę oceńcie sami.
Pozdrawiam serdecznie
Tomasz Rogus

„Z zainteresowaniem obserwowałem dzisiejsze spotkanie władz miasta Kędzierzyn-Koźle z mieszkańcami (nie wszystkimi) rejonu Koźla Stare Miasto i Południe. W sali w MOK-u w Koźlu znalazło się ok. 40 osób.

Jak można się domyślać Pani Prezydent rozpoczęła spotkanie od wymienienia inwestycji poczynionych w obrębie całego miasta i trzeba przyznać, że trochę czasu jej to zajęło. Mówiła bowiem o Kędzierzynie i tam przyległych dzielnicach i trudno oczekiwać, że w obrębie takiego miasta nie ma czego wymienić. Znacznie mniej czasu zajęło wymienienie inwestycji i ogólnie nazwijmy „co się dzieje” w Koźlu a zwłaszcza w obrębie Starego Miasta. I tak poznaliśmy  plany na ten rok. I tu przyznam nie było się czym pochwalić. Ale nie będę tego komentował bo to są sprawy między mieszkańcami a magistratem.

Czekałem cierpliwie, kiedy odezwą się głosy niezadowolenia.
Nawet w chwili gdy z ust Pani Prezydent padały stwierdzenia, że za smog kozielski odpowiedzialni są mieszkańcy i ich mała świadomość, bo palą w zimie śmieciami w piecach nikt nie zareagował. Obecni na sali potakiwali głowami ze zrozumieniem.
Co prawda był jeden pan, który nawet przyniósł waciki nasączone tym co  w powietrzu fruwa, jednak został łaskawie zbyty stwierdzeniem urzędującej, że ona sama przez 40 lat oddychała gorszymi rzeczami mieszkając w Azotach co znalazło zrozumienie wśród uczestników dyskusji.
Gdy zeszło do tematu psów wysłuchaliśmy opowiadania Pani Prezydent jak to przyłapała pana z jego dużym psem, który akurat zrobił co zrobił na chodnik i zagroziła mu opublikowaniem zdjęcia na FaceBooku. Pan po kilkunastu minutach przyszedł i posprzątał po psie i tu Pani Prezydent po raz kolejny prawie zebrała brawa za obywatelską postawę.
(…..)
W sumie spotkanie przebiegało bez sensacji.
Atmosfera czasami wydawała się senna i tylko brakowało brzęczącej muchy w oknie…
Mieszkańcy wielokrotnie przytakiwali Pani Prezydent.
Wszechobecna atmosfera zrozumienia panowała i zgoda absolutna.
I mnie wtedy naszła taka myśl:
gdzie są ci wszyscy mieszkańcy Starego Miasta, z którymi mam częsty kontakt a którzy każdego dnia na ulicy narzekają, stękają, machają z rezygnacją ręką.
Zapadliście się pod ziemię?
Nie wiedzieliście o spotkaniu?

To są jedyne możliwe w tym przypadku odpowiedzi, bo jeżeli było inaczej…

…to po prostu przestańcie narzekać.

21.02.2017 r.”

O autorze:

Tomasz Rogus – zwykły człowiek, czytam i piszę po polsku, w wolnych chwilach robię filmy o Polsce.

Zobacz wszystkie artykuły autora

7 Comments on “Konsultacje (nie)skonsultowane.”

  1. Dobrze to ujołeś Tomku. Brawo za szczerość.
    Potrafimy tylko narzekać i nie chce nam się zmieniać tego stanu rzeczy, bo to skutkowałoby zmianę w sobie- zmianę w sposobie myślenia, a raczej zmian nie lubimy, boimy się lub jesteśy zbyt leniwi.

  2. Dzień dobry Panie Tomaszu. Niby ma pan rację…Trzeba chodzić na spotkania i zgłaszać wnioski przed szkodą, a nie narzekać po szkodzie…Jest jednak pewne usprawiedliwienie dla ludzi…Zajęci życiem doczesnym, zarabianiem na chleb, rozwiązywaniem swych codziennych niełatwych często spraw, nie mają już często sił ani czasu. A na spotkania mogą chodzić przede wszystkim ci co mają czas. Widać ci co czas mieli nie mieli uwag. (nie będę się rozwodził o ich poglądach i przyczynach ) Cała reszta oddała swój głos w wyborach ufając, że wybrańcy będą swe decyzje nie tylko konsultować we wspomniany przez pana sposób, ale też zasięgną wiedzy fachowej i tę także jak przystało na rozsądnych ludzi zweryfikują przez konsultacje z różnymi fachowcami. W przypadku parku to moim zdaniem nie tylko architekci krajobrazu , budowlańcy , historycy , spece od rekreacji (jakkolwiek się nie nazywają), leśnicy czy inni „przyrodoznawcy” i to oni winni wstępnie uzgodnić wszelkie wytyczne i założenia mające zabytkowy park uczynić w ostateczności miejscem atrakcyjnym dla szerokich warstw społecznych od maleńkich dzieci w wózkach prowadzonych przez matki, przez młodzież w wieku trudnym, ale potrzebującą miejsc dla choćby jazdy na desce…wreszcie emerytów i zakochane pary dla których spora ilość wygodnych ławeczek w zacisznych miejscach dla ukojenie i odpoczynek. To także miejsce dla właścicieli zwierząt i to również należy przewidzieć. Nie można zapominać o swoistym ekosystemie parku zatem całości dzikiej, czy pół dzikiej fauny i flory aby jej kondycja była doskonała. A historycy winni zadbać o park jako zabytek poprzez nie tylko zachowanie (co oczywiste) reliktów jego historii, ale ich wyeksponowanie w sposób odpowiedni, estetyczny i atrakcyjny dla zwiedzających. Tego nie da się skonsultować z gromadką (bez urazy) emerytów, którzy być może z nudów znaleźli czas na spotkanie z panią prezydent. – Bardzo pozdrawiam panie Tomaszu – Krzysztof Kubicki

    1. Panie Krzysztofie ma pan dużo racji. W sprawie parku ustaliliśmy na spotkaniu kilka rzeczy i to z zakresu o którym pan wspomina. Nie wyjdę na samochwałę gdy powiem, że przed moim przyjściem była tylko 1 propozycja a skończyło się na 5. Nasza demokracja mimo, że ma już prawie 30 lat nadal jeszcze się kształtuje. Brak przekonania mieszkańców o bezpośrednim wpływie na otoczenie, zniechęcenie lekceważącym podejściem władz do ich problemów (vide budżet obywatelski) są moim zdaniem przyczynami tak słabej aktywności na tym polu. To powinno dać do myślenia tym samorządowcom, którym rzeczywiście zależy na realizowaniu w sposób pełnowartościowy swojego mandatu. Wybory to nie wszystko, wybory to takie resume działalności. A co do emerytów to oni rzeczywiście mają najwięcej czasu, ale też i doświadczenia życiowego.
      Pozdrawiam serdecznie
      Tomasz Rogus

  3. korekta – poprzedni wpis zawiera kilka błędów literówek itp. W zdaniu ” W przypadku …po słowie historycy winno być …”ale też ” , „miejscach dla ukojenia i odpoczynku” – niestety nie znalazłem możliwości edycji komentarza – a błędy jednak były – raz jeszcze pozdrawiam.

  4. Tak, więc znów prawda leży gdzieś po środku…Tak oczywiście doswiadczenie starszych obywateli może być bezcenne. I prawdą jest, że daleko nam do społeczeństw obywatelskich…U nas państwowe to wciąż niczyje…można rozkraść, albo zdewastować…A potem narzekać, że władze nie dopilnowały…Władze też bywają różne i nie chodzi mi przynależność partyjną nawet, ale konkretne osobowości…Jedni są wybitni, inni dość zachowawczy…czasem mierni…Sporo wody upłynie w Odrze jeszcze nim się to zmieni…pozdrawiam i dziękuję…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *