Kędzierzyn-Koźle miasto moich marzeń… część 1.

Większość mieszkańców Kędzierzyna-Koźla wie, że miasto jest w zapaści.
Ludzie rozmawiają na ten temat w sklepach, w kolejce do lekarza, w domach przy kawie.
Nie w kawiarniach, bo tam raczej mało kto zagląda.
Ci sami ludzie odwiedzają mnie w moim sklepie gdzie często wysłuchuję ich opowiadań i narzekań.

 

I dochodzi do moich uszu jeden głos, który z tego wszystkiego przebija się najwyraźniej.
Brak perspektyw dla młodych.
A żeby było ciekawiej mieszkańcy nie liczą, że miasto zaoferuje im pracę.
Młodzi chcą mieszkać w Kędzierzynie-Koźlu, wszak to ich rodzinne siedlisko, kochają je, ale nie mają szans na mieszkanie, nawet na lokal komunalny.
Jedyna forma jaka jest dla nich dostępna to kupno mieszkania na rynku wtórnym a to jak wiemy nie dla każdego jest wykonalne.
Tymczasem Miasto inwestuje w nowoczesne chodniki, ronda, skrzyżowania…
Inwestuje ogromne pieniądze w rzeczy, które może i ładnie wyglądają, ale niestety nie przyczynią się do jego rozwoju.
Kto za kilka lat będzie chodził po tych pięknych chodnikach, skrzyżowaniach jeżeli ostatnie bastiony młodzieży opuszczą Kędzierzyn-Koźle na zawsze?
Jeżeli Miasto nie ma pomysłu na mieszkania to podpowiadam, pod nosem macie budynek po dawnej TPSA przy ul. Piramowicza. Można z niego zrobić tanim kosztem kilkadziesiąt mieszkań. Kolejny stoi na rogu Żeromskiego z Łukasiewicza…

I konstatacja.

Szkoda tych lat, to naprawdę stracony czas na niespójną, nieproduktywna politykę miejską.
Ja na swojej wioseczce będę nadal siedział przy kominku, lub na tarasie i z przykrością obserwował to co wyrabiacie z także i moim miastem.

Pozdrawiam gorzko i życzę Wesołych Świąt i pozytywnej zmiany w Nowym Roku.

O autorze:

Tomasz Rogus – zwykły człowiek, czytam i piszę po polsku, w wolnych chwilach robię filmy o Polsce.

Zobacz wszystkie artykuły autora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *