Kędzierzyn-Koźle miasto moich marzeń. Im mniej tym więcej.

Ciekawą rozmową zainspirowała mnie pewna pani do napisania tego felietonu.  Choć wcześniej obiecałem sobie, że nie będę narzekał na Kędzierzyn-Koźle częściej niż jeden raz w tygodniu.
Starsza pani, emerytka,  taszczy torbę z ciepłymi ubraniami, bo jak twierdzi w domu jest zimno pomimo tego, że cały czas ogrzewanie miejskie w mieszkaniu jest włączone.

Powodem odczuwania zimna przez tą panią jest fakt, że przykręca ona kaloryfery aby jak najmniej zapłacić i przyoszczędzić i nie czyni tego bynajmniej z chytrości a z normalnej potrzeby życiowej. I odniosła na tej niwie, tak przynajmniej można w pierwszej chwili pomyśleć, sukces. Bo ostatni rachunek za ogrzewanie trochę się zmniejszył. Jednak pani nie jest w stanie już więcej przykręcić zaworów grzejników (tzn. żeby było jasne, w stanie jest, tylko nie da się wtedy mieszkać w zimnym mieszkaniu.) Albowiem gdzieś są granice minimum. Niedogrzane mieszkanie skutkuje przeziębieniem to zaś wydatkami na leczenie i rachunek za ogrzewanie wyrównuje się do poprzedniego poziomu.

Zastanawiam się czy wytwarzane w ten sposób oszczędności na rachunku za ogrzewanie w Kędzierzynie-Koźlu są realne czy iluzoryczne. Czy tak jest we wszystkich miastach? Wszak ceny opału nie ulegają zmianie w dół, ostatnio raczej stały w miejscu osiągając minimalny poziom i jedyne czego możemy się spodziewać w najbliższej przyszłości to ich podniesienie. Czy wtedy rachunek tej pani pójdzie w górę i oile? Naiwne pytanie, prawda? I co miasto jako takie robi w kierunku zmniejszenia kosztów grzania przez mieszkańców? Czy nie jest tak, że kotłownia miejska grzeje w takiej samej wydajności bez względu na to ilu mieszkańców ogrzeje? Jeżeli jest ich 10 tysięcy, czy 11 tysięcy to chyba koszty eksploatacyjne kotłowni są takie same? Jak więc obniżyć rachunki za ogrzewanie realnie, tak by pani nie musiała chodzić po mieszkaniu w czterech swetrach a mogła normalnie funkcjonować bez obaw, że kolejny rachunek za centralne zwali ją z nóg?

Może to co mnie się wydaje jest nieprawdą i błędną myślą. Jednak ona nadal mnie nie opuszcza. Jeżeli miasto będzie miało większą ilość mieszkańców to ich rachunki powinny się obniżać.

A tymczasem im będzie Was mieszkańców Kędzierzyna-Koźla mniej tym Wasze rachunki będą większe.

Pozdrawiam ciepło.

O autorze:

Tomasz Rogus – zwykły człowiek, czytam i piszę po polsku, w wolnych chwilach robię filmy o Polsce.

Zobacz wszystkie artykuły autora

One Comment on “Kędzierzyn-Koźle miasto moich marzeń. Im mniej tym więcej.”

  1. Poruszajaca opowiesc ujeta bardzo ladnie literacko.Mysle ze historii takich lub podobnych bedzie w najblizszym czasie systematycznie przybywalo i tematow do pisania rowniez. Starsza Pani ma zawsze szanse dozyc 75lat i orzymac leki za darmo. Oczywiscie leki trfiajace na liste sa dobierane bardzo starannie i z wielka troska o zdrowie pacjentow. Z tak wielka, ze do tej pory nie udalo mi sie nikogo poznac kto dostapil tego podwojnego szczescia.Jezeli spotkasz takiego szczesciaza to prosze napisz o tym . Mozesz mnie rowniez powiadomic osobiscie nawet po polnocy.

    Grecja pozdrawia. Ja rowniez. Adam K.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *