Historia pewnej dziury… Czyli krótki film o walcowaniu.

Zima powoli zaczęła odpuszczać.
Mróz zdał sobie sprawę, że wyrządził nam już dosyć szkód i rozpoczął proces zmniejszania swoich wpływów na codzienne życie mieszkańców Dębowej.
Pewnego słonecznego dnia jadąc ulicą główną na wysokości plaży Stodoła na jezdni zobaczyłem ją…

 

 

 

Była mała, bezbronna, wyglądała tak niewinnie…
Miała wielkość talerzyka do filiżanki kawy i swoją specyfikę, z każdym dniem rozrastała się w tempie geometrycznym. Aż po niecałym tygodniu urosła do pokaźnych, imponujących wręcz rozmiarów.
Czasem chowała się w lustrze kałuży robiąc niespodziankę kolejnym kierowcom, innym razem pokazywała całe swoje obrzydliwe oblicze. Bo im starszą była tym brzydszą i straszniejszą się stawała.
W miarę upływu dni urosła do rozmiarów ponad metra długości i połowy tegoż metra szerokości.
I skończyły się żarty, została postrachem okolicy.

Nagle…
Jadę ja w poniedziałek do pracy a tu przede mną na drodze obok Stodoły stoi samochód z Zarządu Dróg Powiatowych i kilka osób majstruje coś przy dziurze. Nie byłbym sobą gdybym nie utrwalił tej jakże radosnej czynności aparatem. Zważywszy na długowieczność wielu dziur na polskich drogach, ta została zabita powiedzmy, we wczesnym dzieciństwie.

A wyglądało to tak:

Etap I.

Przygotowanie do działania.

 

Analiza i opracowanie strategii walki z dziurą.

 

Etap II.

Działanie.

 

Rozgrzewanie warstwy lodu zalegającej dziurę.

 

 

Wydmuchiwanie resztek wody z dna dziury.

 

W wysuszonej dziurze umieszczono kilka porcji masy bitumicznej gotowej na takie okazje.

 

…i kolejne porcje…

 

 

…i kolejne…
Łącznie było ich 4 albo 5?
Masa została rozgrzana płomieniem z palnika. Podłoże też się nagrzało i dzięki temu masa połączyła się z podłożem tworząc trwały, jak na takie warunki, związek.

 

 

 

Uprzedzam wyrazy powątpiewania w sens takiego działania. Jak ustaliłem w rozmowie z pracownikami ZDP w chwili obecnej nie ma innej możliwości załatania dziury. Jest to prowizorka i dopiero po ostatecznym rozmarznięciu ziemi dziura zostanie przykładnie ukarana….yyyy…załatana.

A tymczasem…

 

Ręczne odpalanie walca drogowego.

 

Panowie postanowili uruchomić mini walec drogowy.
Odpalanie silnika bez rozrusznika, tak typowe dla kosiarek ogrodowych, nie było wcale łatwym zadaniem. Tym bardziej, że silnik ten to Diesel.
Tak więc panowie zaliczyli kilka minut ćwiczeń aż osiągnęli pożądany cel.

 

Walec drogowy już odpalony. Diesel elegancko, równo pracuje.

 

Przy okazji sugestia ode mnie dla Pana Kierownika od tej ekipy by co jakiś czas razem ze swoimi pracownikami próbował odpalić ten silnik bez rozrusznika.

 

Jeszcze ostatnia dokładka masy bitumicznej.

 

Czyli dobrze pamiętałem, było 4 albo 5 porcji masy.

Jak ustaliłem w rozmowie z pracownikami, to oni kilka dni temu w trakcie innych prac przy tej drodze zauważyli dziurę i postanowili ją załatać.
Oczywiście ich przełożeni nie wyrazili sprzeciwu 🙂

I walcujemy.

Krótki film o walcowaniu:

 

 

I tak dokonała żywota dziura, której nikt nie chciał.

Dziękujemy ekipo, powodzenia 🙂

 

To była naprawdę zgrana ekipa. Pozdrawiam 🙂

 

O autorze:

Tomasz Rogus – zwykły człowiek, czytam i piszę po polsku, w wolnych chwilach robię filmy o Polsce.

Zobacz wszystkie artykuły autora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *