Dwie ucieczki, cały fragment.

Nowak wyszedł do lokalu.
Do wyboru były dwa, ten bliżej centrali i na górce nieco dalej.
Na dworze mróz doskwierał i od kilku dni bezustannie sypał ten pieprzony śnieg.
– Jeżeli nie będzie jej na dole to idę na górkę.
Sprawdził na dole.
Poszedł na górkę…

W lokalu nie było kompletu.
Nie było też jej.
Miał jej coś wyjaśnić, przeprosić, odpowiedzieć na pytanie które zadała przy kolacji i zapytać o kwestię poruszoną przez nią też wtedy.
Był gburem? Miał poczucie winy, być może bezzasadne, ale tak już było.
W sumie bez powodu ignorował ją. Może bronił się przed czymś oczywistym, co już nieraz go spotykało.
Nie chciał być jej ucieczką.
Ona szukała wrażeń, swojej ucieczki od poprzedniego rozstania, on się ich wystrzegał. Nie miał ochoty na kolejne emocje,  najpierw dobre, wręcz bardzo dobre a jednak zawsze kończące się złymi doznaniami.
Nie chciał zaczynać czegoś co z góry skazane było na porażkę.
Nie mógł patrzeć na te pary, związki, gdzie „zakochani” uśmiechali się do siebie.
Jak mogli być zakochani skoro miłość nie istnieje?
Jej nie było i chyba już nie będzie.
Usiadł sam przy stoliku dla czworga z premedytacją go blokując. A może w nadziei, że dosiądzie się ktoś inny i odwróci uwagę od tych okoliczności. Może w głowie zacznie się coś co nie będzie  miało możliwości i czasu się zdarzyć?
A może przesiedzi ten czas jak zawsze sam. Jak w restauracji w K, jak w restauracji w Z, jak w restauracji w B….?
A może to nie jest taki czas.
Ktoś się dosiadł, po chwili do lokalu przyszedł Kowalski i pozostali.

Jej nie było…

W 23.02.2018

O autorze:

Tomasz Rogus – zwykły człowiek, czytam i piszę po polsku, w wolnych chwilach robię filmy o Polsce.

Zobacz wszystkie artykuły autora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *