Czy ja jestem głupia…?

Czy ja jestem głupia…?

                       Starsza pani ze łzami w oczach wspomina swojego Pimpusia. Kundelek, szczęśliwy i radosny, jak każdy, który ma dobrego pana/panią.
– I wtedy proszę pana, to ja od weterynarza wracałam – kontynuuje swoje opowiadanie święcie przekonana, że wiem o co chodzi

– tego Wronickiego, wie pan, co to za kanałem przyjmuje.
A Pimpuś był po operacji, doktor mówił, że ciężko z nim będzie, ale jak doniosłam go do domu to na rękach mi umarł, zawału dostał. Strasznie potem płakałam i tęskniłam, bo Pimpuś miał 14 lat i byłam, z nim bardzo zżyta.
Pani wytarła łzy z oczu i dalej…
– A wie pan, ja to lubię pieski, sama jestem, nie ma z kim pogadać. Rencinę mam małą, ale jak Pan Bóg da to i dla pieska wystarcza.
Kiedyś właśnie szłam chodnikiem, przez mostek – wróciła chyba do odległej przeszłości –  tam nad kanałem i wyobraź pan sobie, stoi dziewczyna młoda ze szczeniakiem na rękach. I co ja widzę, ona chce go do wody wyrzucić!!
Krzyknęłam na nią, ta się chyba wystraszyła i buch mi tego szczeniaka na ręce. Mało się nie przewróciłam bo ja już wtedy to prawie siedemdziesiątkę miałam a ona uciekła. Ona uciekła a ja z tym szczeniakiem na rękach stoję jak wryta, bo ja wtedy, proszę pana, to jeszcze nie miałam żadnych zwierzątek, ani kotka czy psa, ten był pierwszym na moich rękach – pani wsparła się na regale i prowadziła opowiadanie swoim trybem co jakiś czas rozglądając się dookoła czy ktoś nie nasłuchuje.
– Jakiś pan przechodził to powiedział, że nie ma szans żeby ją dogonić, tą dziewczynę, bo już daleko za rogiem ona jest.
A ten szczeniak, to wie pan, jakiś chory był, cały pobrudzony rzygami i biegunką.
Poszłam więc ja wtedy do tego Wronickiego a on mi mówi – to sobie pani kłopotu narobiła, piesek ma chore jelita. I co ja miałam proszę pana zrobić? No co miałam zrobić. Przecież takiego malutkiego pieska to ja nie wyrzucę do rzeki jak ta małolata. Został ze mną Pimpuś.
– I on tak do dzisiaj, właściwie do wczoraj – kontynuuje starsza pani – wie pan, ciągle chorował. Tak przez te 14 lat. Ale ja z nim do lekarza chodziłam i najlepsze puszeczki mu kupowałam i tak o niego dbałam, mojego kochanego Pimpusia…
Sąsiadki to się ze mnie śmiały, w czoło się pukały, mówiły, że jestem głupia.
– Czy ja, proszę pana, jestem głupia?

O autorze:

Tomasz Rogus – zwykły człowiek, czytam i piszę po polsku, w wolnych chwilach robię filmy o Polsce.

Zobacz wszystkie artykuły autora

One Comment on “Czy ja jestem głupia…?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *