A właściwie co mnie to obchodzi?

– Idę wieczorem z psem na spacer osiedlową alejką. Alejka oddziela blokowisko od osiedla domków. Domki ładne, na bogato. Blokowisko jak blokowisko.
Nagle słyszę od strony jednego z domków
– Teraz.
Jakiś pan wydaje polecenie i z bramy posesji wyjeżdża małolat z wózkiem załadowanym workami.
Nic dziwnego gdyby nie fakt, że małolat celuje w należący do jednego z bloków śmietnik.


-Takiś cwany – pomyślałem – nic nie zdziałasz, wspólnoty zamykają śmietniki.
Młody widać jednak był przygotowany do zajęć. Wiedział, że w tylnej ścianie boksu była dziura.
Energicznie przemieścił z wózka do śmietnika wory ze śmieciami po czym zawrócił do domu.
Całą sytuację obserwowałem nie tylko ja.
– Nie byłeś sam?
– Okazuje się że nie. Obok domku pojawił się przypadkowy przechodzień.
– Panie, co pan robisz? – zwrócił się do taty kierującego młodzieńcem.
– Czep się pan ! – odburknął właściciel wózka i okazałego domu.
– Co pan wyprawiasz, własnego śmietnika nie ma?
– A co to właściwie pana obchodzi!? Odkrzyknął mężczyzna i zatrzasnął bramę.
Z okna wychyliła się kobieta.
– Co, znowu podrzucali?
– Tak, ten pan…. – próbował wytłumaczyć przechodzień wskazując na domek. Jednak nie zdążył, kobieta wpadła mu w słowo
– Oni tak od lat, ale właściwie co mnie to obchodzi?

O autorze:

Tomasz Rogus – zwykły człowiek, czytam i piszę po polsku, w wolnych chwilach robię filmy o Polsce.

Zobacz wszystkie artykuły autora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *